piątek, 23 stycznia 2015

Rozdział 4

A tam stał mój ojczym. A przynajmniej facet, który wyglądał podobnie jak on. Ten miał na sobie luźny dres, włosy w nieładzie i, uwaga, uśmiechał się! Ojczym nigdy tego nie robi. Przetarłam oczy, a wtedy zobaczyłam, że mam na rękach bandaże. W tym czasie ten obcy gdzieś sobie poszedł. Ja wróciłam do łóżka i postanowiłam przemyśleć sobie, co się stało.
 Pamiętam, że przyszłam do szkoły, ale na na pierwszej lekcji wcale nie uważałam, cały czas myślałam o wczorajszym dniu.  Na szczęście nikt nie sprawdzał obecności. Siedziałam nic nie rozumiejąc. Nawet nie zauważyłam, kiedy zadzwonił dzwonek i wszyscy wyszli. Na przerwie nawet nie chciało mi się z nikim kłócić. Niestety na następnej lekcji usłyszałam "Anna Rej" zamiast "Madison Smith". Wtedy wstałam, wzięłam torbę i wybiegłam z klasy. Nie obchodziło mnie wołanie i zaskoczone spojrzenia nauczyciela i klasy. Pobiegłam do łazienki i zaczęłam płakać. Wszystko, co do tej pory nie dawało mi spokoju teraz spływało razem ze łzami i rozmazanym makijażem. Dużo ludzi mówi, że płacz to oznaka słabości. Moim zdaniem to oznaka odwagi do przyznania się do błędu. Niestety nie każdy tak to interpretuje, więc staram się nie "ryczeć" przy innych. Łzy zaczęły kapać mi na bluzkę, więc chciałam wyjąć  z torby chusteczki, kiedy moje palce trafiły na mały metalowy przedmiot. Poczułam ból, więc szybko cofnęłam rękę. Zobaczyłam małe, znajome rozcięcie. Dawno nie używałam żyletki , już prawie zapomniałam, jak to się robi. I zapomniałam o uldze, jaką to przynosi.  Teraz postanowiłam ulec pokusie i pierwszy raz od bardzo dawna przeciąć sobie skórę. Denerwowałam się prawie tak bardzo jak na początku, kiedy jeszcze nie miałam aż takiego..... doświadczenia? Wprawy? W każdym razie coś w tym stylu. Pamiętam, kiedy pierwszy raz postanowiłam przeciąć kawałek skóry na brzuchu, żeby nie było widać. Potem zauważyłam, że nikogo nie obchodzi mój wygląd więc dałam spokój z ukrywaniem blizn. Trzęsły mi się ręce i ślad wyszedł nierówny. Poza tym strasznie bolało. Tego dnia mama przyjęła oświadczyny Tomasza i zaczęła planować ślub. Nawet mi nic nie powiedziała. Podsłuchałam jej rozmowę przez telefon. Chwaliła się przyjaciółce i zapraszała ją na wesele. Wściekła wróciłam do siebie i zaczęłam rysować. Kiedy złamał mi się ołówek chciałam go zaostrzyć. Wtedy sięgnęłam do piórnika i wyjęłam temperówkę. Okazało się, że jest połamana. Mimo to wyjęłam jej kawałki i próbowałam je skleić. Nie udało się, ale metalowa cześć urządzenia przycięła mi palec. Wtedy poczułam nieznaną mi dotąd ekscytację i ulgę, które powodowała krew na palcu. Chwilę potem miałam już kilka blizn na brzuchu i palcach, a po gniewie nie było śladu. Potem  zaczęłam to robić coraz częściej, w bardziej widocznych miejscach. W pewnym sensie się uzależniłam. Wtedy postanowiłam przestać.
Faktycznie, przez pewien czas było ciężko się odzwyczaić, ale dałam radę.  Dopiero teraz, kiedy chcą mi zabrać moją tożsamość uległam pokusie i poszłam na skróty, prosto do żyletki. Tego dnia nie dało mi ulgi dodatkowe kilka ran. Rozdarapałam wszystkie rany na przedramionach. Niech wiedzą, że tnę sobie skórę. Niech wiedzą, że sobie nie radzę. Niech zobaczą. Potem spróbowałam wstać. Zachwiałam się, ale udało mi się utrzymać równowagę. Kiedy już stanęłam stabilnie na nogach wyszłam z łazienki. Akurat zadzwonił dzwonek. Pamiętam jeszcze, że weszłam na chwilę do klasy, potem tylko ciemność. Po pewnym czasie (nie mam pojęcia ile to trwało) obudziłam się tutaj. Tyle zdążyłam ustalić.  Chciałam wyjąć  z torby chusteczki, kiedy moje palce trafiły na mały metalowy przedmiot. Poczułam ból, więc szybko cofnęłam rękę. Zobaczyłam małe, znajome rozcięcie. Dawno nie używałam żyletki , już prawie zapomniałam, jak to się robi. I zapomniałam o uldze, jaką to przynosi.  Teraz postanowiłam ulec pokusie i pierwszy raz od bardzo dawna przeciąć sobie skórę. Denerwowałam się prawie tak bardzo jak na początku, kiedy jeszcze nie miałam aż takiego..... doświadczenia? Wprawy? W każdym razie coś w tym stylu. Pamiętam, kiedy pierwszy raz postanowiłam przeciąć kawałek skóry na brzuchu, żeby nie było widać. Potem zauważyłam, że nikogo nie obchodzi mój wygląd więc dałam spokój z ukrywaniem blizn. Trzęsły mi się ręce i ślad wyszedł nierówny. Poza tym strasznie bolało. Tego dnia mama
Przyjęła oświadczyny Tomasza i zaczęła planować ślub. Nawet mi nic nie powiedziała. Podsłuchałam jej rozmowę przez telefon. Chwaliła się przyjaciółce i zapraszała ją na wesele. Wściekła wróciłam do siebie i zaczęłam rysować. Kiedy złamał mi się ołówek chciałam go zaostrzyć. Wtedy sięgnęłam do piórnika i wyjęłam temperówkę. Okazało się, że jest       połamana. Mimo to wyjęłam jej kawałki i próbowałam je skleić. Nie udało się, ale metalowa cześć urządzenia przycięła mi palec. Wtedy poczułam nieznaną mi dotąd ekscytację i ulgę, które powodowała krew na palcu. Chwilę potem miałam już kilka blizn na brzuchu i palcach, a po gniewie nie było śladu. Potem  zaczęłam to robić coraz częściej, w bardziej widocznych miejscach. W pewnym sensie się uzależniłam. Wtedy postanowiłam przestać.
Faktycznie, przez pewien czas było ciężko się odzwyczaić, ale dałam radę.  Dopiero teraz, kiedy chcą mi zabrać moją tożsamość uległam pokusie i poszłam na skróty, prosto do żyletki. Tego dnia nie dało mi ulgi dodatkowe kilka ran. Rozdarapałam wszystkie rany na przedramionach. Niech wiedzą, że tnę sobie skórę. Niech wiedzą, że sobie nie radzę. Niech zobaczą. Potem spróbowałam wstać. Zachwiałam się, ale udało mi się utrzymać równowagę. Kiedy już stanęłam stabilnie na nogach wyszłam z łazienki. Akurat zadzwonił dzwonek. Pamiętam jeszcze, że weszłam na chwilę do klasy, potem tylko ciemność. Po pewnym czasie (nie mam pojęcia ile to trwało) obudziłam się tutaj. Tyle zdążyłam ustalić. Postanowiłam o resztę zapytać tego chłopaka. Po kilku minutach wszedł, niosąc olbrzymi talerz naleśników z dżemem
Truskawkowym. Zaśmiałam się 
-Czytasz w moich myślach czy co? Akurat takie lubię najbardziej!!!!!
W odpowiedzi tylko się uśmiechnął i podsunął mi talerz 
-To wszystko dla mnie?! Niemożliwe!!!
-Tak, to wszystko dla ciebie - tym razem odpowiedział normalnie.  Nawet kiedy byłaś nieprzytomna burczało ci w brzuchu. Kiedy ostatnio cokolwiek jadłaś? 
To pytanie mnie zastanowiło. 
-To zależy od tego, która godzina. 
-16:30. Spałaś 7 godzin!!!
-Wczoraj jadłam kolacje... od tamtego czasu nic
Wtedy poczułam niesamowity głód więc rzuciłam się na jedzenie. Już po chwili talerz stał pusty a ja w końcu czułam to  przyjemne uczucie sytości. Mimo to chciałam już wrócić do domu. Pewnie kolejna osoba, która chce mnie ośmieszyć. Najpierw będzie udawał mojego przyjaciela, a potem znajdę
Moje głupie zdjęcia w internecie. Sorry, ale już to przerobiłam. Każdy na początku był taki jak on. Mimo bólu na całym ciele wstałam, podziękowałam mu i wyszłam z domu. Blizny nadal paliły niemiłosiernie, ale przestało mnie to obchodzić. Na szczęście mieszkał niedaleko mnie, więc mogłam wrócić do domu na piechotę.  Rzuciłam się na łóżko i przez dłuższy czas leżałam nieruchomo , myśląc o dzisiejszym dniu i o tym, co się stało. Zastanawiało mnie jedno: dlaczego akurat ten chłopak musiał zabrać mnie nieprzytomną do swojego domu.

Hej hej!
po pierwsze, chciałam się pochwalić nominacją do LBA. Więcej informacji w następnym poście
po drugie, każdy, kto chce otrzymywać informacje o nowych rozdziałach może polubić stronę bloga na fb, będę tam wstawiała linki do nowych rozdziałów.
I oczywiście dedyk dla każdego, komu chce się czytać moje wpociny. Do napisania!

6 komentarzy:

  1. Ola? Ty coś bierzesz, tak? Jakie ziele buczkowi z pracowni zajebałaś!? Babcie, cię nie kocha? Bije Cię, tak? Twój tata z premedytacją zasiadł na tablecie, tak? Takie doświadczenie, a wszyscy i tak, że to ja się tnę, miło... Masz jakieś problemy!? Zabierzemy Cię do Abramowic, wyleczą Cię... chociaż nie, to nie jst dobry pomysł... jeszcze przejdziesz na prosto przez rondo jak ostatnio ta baba co uciekła, albo powiesisz się na klamce. Skąd takie doświadczenie?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko u mnie ok Buczek ma wszystko nic od niego nie wzięłam to się empatia nazywa debilu!!!!! Wiesz że cię kocham :)

      Usuń
  2. Świetny post !!! Gratuluję nominacji !!! Czekam na linka do strony =) Kiedy next ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie będzie nexta jeszcze trochę nie mam weny :(

      Usuń
  3. Bardzo fany rozdział - widzę 100 % poprawę! :D inny człowiek. Teraz naprawdę polubiłam tego bloga <3 (nie żebym wcześniej go nie lubiłam :P). Czekam na następny rozdział, a więc pospiesz się z pisaniem :).
    Przepraszam, że tak krótko - Be Y.
    Dziś pojawi się u mnie nowy rozdział! cienkruka.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję, starałam się poprawić te błędy, o których mówiłaś. Dzięki za informację, już czytam :)

      Usuń